Rosyjska wolna amerykanka

Data publikacji: , zmodyfikowano: 2014/06/30


Organizacje zrzeszające tłumaczyTłumacz przysięgły w Rosji – niemożliwe. Z prostej przyczyny: taka funkcja tam nie istnieje. Co więcej, każdy Rosjanin może być tłumaczem, wystarczy, że dostanie potwierdzenie notarialne. To powoduje wiele błędów, niedomówień, przeinaczeń i problemów.

Za naszą wschodnią granicą usankcjonowana jest jedynie funkcja tłumacza sądowego. Angażowany jest w sprawy, w których oskarżony, podejrzany czy świadek nie zna języka. Usankcjonowana teoretycznie, bo i tak tłumaczem sądowym jest po prostu osoba znająca język, ale ta umiejętność nie została potwierdzona żadnym egzaminem państwowym, certyfikatem. Oczywiście może być to absolwent szkoły językowej, który na zakończenie jej otrzymuje stosowny dokument.

Właściwie w Rosji tłumaczeniem może zajmować się każdy i nie ponosi za to odpowiedzialności karnej. W praktyce wygląda to tak, że osoba tłumacząca dokument z lub na język rosyjski, udaje się do notariusza celem poświadczenia. Po otrzymaniu takowego i wniesieniu stosownej opłaty, przekazuje tłumaczenie. Co najistotniejsze, za jego jakość i merytorykę nie odpowiada żadna ze stron. Jeśli zrobi to źle, nie można dochodzić swoich praw w sądzie. Taka działalność jest zgodna z rosyjskim prawem o czym mówi artykuł 81 ustawy regulującej działalność notariuszy w Rosji.

Miejscowi specjaliści od tłumaczeń od lat walczą o wprowadzenie licencji tłumacza przysięgłego. Na razie bez skutku. „Wolna amerykanka” na tym rynku powoduje nie tylko słabe jakościowo tłumaczenia, ale również jest przyczynkiem do działań niezgodnych z prawem.

Jedyną organizacją działającą na rynku rosyjskich tłumaczeń jest Związek Tłumaczy Rosji, która od kilku lat walczy o wprowadzenie tłumaczy przysięgłych. „Brak tłumaczy przysięgłych, systemu szkoleń, odpowiedniego statusu prawnego – pod tym względem jesteśmy bardzo daleko od cywilizowanego świata” – napisał ZTR w liście do Ministerstwa Sprawiedliwiości. Miało to miejsce w 2011 roku, na razie bez skutku.