Jak BREXIT wpłynie na tłumaczenia?

Data publikacji: , zmodyfikowano: 2016/09/09


Jak BREXIT wpłynie na tłumaczenia?

Klamka zapadła – Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską. Chociaż wnioskować tak można jedynie na podstawie wyników referendum (52% głosujących za wyjściem), wkrótce ma się rozpocząć proces negocjacji nowych porozumień. Decyzja Brytyjczyków wstrząsnęła rynkiem międzynarodowym: spadł kurs funta i notowania na giełdach, niepewny stał się los brytyjskich przedsiębiorstw zlokalizowanych w Europie, a wielu Polaków na Wyspach zastanawia się, czy nie wrócić do kraju. Czy Brexit wywoła zmiany również w tłumaczeniach?

KONSEKWENCJE BREXITU

Konsekwencje Brexitu z pewnością znajdą swoje odzwierciedlenie w tekstach prawnych i ekonomicznych. Ponieważ taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy, tłumacze przekładający dokumenty dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie będą mieli możliwości odwoływania się do innych podobnych tekstów, ponieważ takie nie istnieją. Dlatego też prawdopodobnie zostaną sformułowane nowe terminy i normy prawne. Na neologizmy na szczęście będzie jeszcze trochę czasu, ponieważ dopiero gdy poznamy decyzje polityków, dowiemy się jak potoczą się dalsze relacje gospodarcze między UE a UK. Wiadome będzie również, czy Brytyjczycy zachowają prawo do korzystania z dawnych przywilejów wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, m.in. patentów, wymiany i przepływu towarów. Dopiero wtedy tłumacze będą zmuszeni przyswoić nową wiedzę. Napotkają się również na kolejne wyzwania tłumaczeniowe w przypadku kwestii nieuregulowanych.

Czy angielski pozostanie językiem urzędowym UE ?

Przez chwilę pod znakiem zapytania stanęła również rola języka angielskiego w Unii Europejskiej. Język używany podczas obrad, negocjacji, konferencji do tej pory był również najczęściej spotykanym językiem w tłumaczeniach dokumentów europejskich. Media sugerowały, że zapadną decyzje, które uczynią głównym językiem urzędowym francuski lub niemiecki. Szybko uciszono te insynuacje, ponieważ całkowite usunięcie języka angielskiego byłoby nie lada wyzwaniem. Jako lingua franca, ma on na tyle silną pozycję, że na pewno nie zniknie z korytarzy europejskich instytucji. Można jedynie przypuszczać, że oficjalne publikacje będą coraz częściej wydawane po francusku albo niemiecku, a języki te zyskają większy priorytet niż język Brytyjczyków.

Kolejny mit: mniej tłumaczeń na rynku

Angielski jest językiem urzędowym nie tylko w Wielkiej Brytanii czy krajach anglosaskich, dlatego też liczba tłumaczeń z i na ten język nie powinna radykalnie spaść. Jednak wszystko zależy od dalszych zmian na rynku, np. czy Londyn pozostanie centrum finansowym? i czy Polska będzie nadal krajem, w którym otwierane są spółki „córki” brytyjskich firm? Jednego możemy być pewni, jeżeli dojdzie do podpisania umów między UE a UK na podobnych zasadach jak ze Szwajcarią lub Norwegią, które nie należą do Unii Europejskiej, to tłumaczeń nie ubędzie.

Drugim czynnikiem, który może niepokoić tłumaczy, jest oczywiście przepływ pracowników. Liczba zleceń zmaleje lub urośnie w zależności od tego, czy Polacy zostaną w Wielkiej Brytanii? czy nadal będą tam chętnie wyjeżdżać? czy będą mogli emigrować na Wyspy? Być może brytyjski rząd narzuci ograniczenia odnośnie przyjmowania zagranicznych pracowników lub wprowadzi wymóg posiadania wizy, choć akurat ten aspekt oznaczałby  wzrost zapotrzebowania na tłumaczenia przysięgłe.

Polscy tłumacze na Wyspach

W Wielkiej Brytanii nie ma zawodu tłumacza przysięgłego, ale można ubiegać się o stanowisko tłumacza publicznego. W tym celu należy zdać egzamin DPSI, który jest dużo łatwiejszy od polskiego egzaminu uprawniającego do zawodu. Dobrą wiadomością dla stacjonujących w Polsce tłumaczy uwierzytelniających teksty jest fakt, że dokumenty przełożone nawet przez polskiego tłumacza mającego brytyjskie uprawnienia nie są uznawane w naszym kraju. Dlatego „nasi” tłumacze przysięgli mogą być spokojni, jeśli chodzi o ilość przekładanych dokumentów z języka angielskiego dla osób chcących uzyskać kredyt w polskim banku, wziąć ślub, czy też zarejestrować dziecko w urzędzie.

Jeśli polscy tłumacze z brytyjskimi uprawnieniami zdecydują się wrócić do Ojczyzny, oczywiście mogą  zwrócić się do Ministerstwa Sprawiedliwości o uznanie kwalifikacji, jednak nie mają gwarancji, że taki wniosek zostanie zaakceptowany. Czy warto więc wracać do Polski? I tak i nie. Jeżeli tłumacz zdecyduje się powrócić, rynek na pewno zapewni pracę dla ludzi doświadczonych wykonujących tłumaczenia zwykłe specjalistyczne, np.: finansowe, techniczne czy medyczne. Najprawdopodobniej jednak, by „powracający” tłumacze na polskich ziemiach mogli wykonywać przekłady dla sądów, prokuratury oraz urzędów, będą musieli otrzymać polski tytuł tłumacza przysięgłego oraz zdać egzamin przygotowany przez polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Z drugiej strony nie zapowiadają się zmiany, które miałyby wpłynąć na sytuację prawną tłumaczy-rodaków na Wyspach, więc decyzja o powrocie do Ojczyzny nie powinna być podejmowana jedynie ze względu na przyszłe zmiany dotyczące członkostwa w UE.

Brexit wywołał spore zamieszanie, prowadząc do zachwiania gospodarki nie tylko Wielkiej Brytanii, lecz całej Europy i świata. Chociaż dotąd skutki referendum najbardziej dotkliwie odczuli maklerzy, realne zmiany dopiero nadejdą i mogą dosięgnąć innych zawodów. Samo słowo Brexit stało się źródłem gier słownych z użyciem słowa exit (np. Polexit, Faragexit), jednak paradoksalnie, nie udało się go przetłumaczyć. Prawdopodobnie w przypadku tłumaczeń, niepowodzenie w przełożeniu tego słowa na inne języki nie będzie miało aż takich konsekwencji jak samo zjawisko.

 Zuzanna Rawska, praktykanta w biurze MIW