Transliteracja nazwisk, zapisanych w alfabecie innym od łacińskiego

niebezpieczne tlumaczenia
Jak "czytać" nazwiska?

W 2005 roku weszło w życie rozporządzenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie sposobu transliteracji nazwisk, zapisanych w alfabecie innym od łacińskiego. Dotyczy to w szczególności mniejszości białoruskiej, łemkowskiej, ormiańskiej, rosyjskiej, a także żydowskiej.

W rozporządzeniu szczegółowo opisano, jak wyglądać powinien taki zapis. Każdemu znakowi w alfabecie łacińskim przyporządkowano odpowiedniki w pozostałych alfabetach. Przykładowo litera „b” to w zapisie cyrylicznym „Б”, w ormiańskim- „Բ”.

Tłumacząc dokument, w którym znajduje się tego typu transkrypcja nazwiska, tłumacz posiłkuje się alfabetem. Każdą literę zamienia na odpowiadający mu znak w alfabecie łacińskim.

Zdarzają się jednakże sytuacje, gdy może spowodować to błędne przełożenie nazwiska i późniejsze problemy formalne z tym związane. tłumaczenie przysięgłe musi być w 100% zgodne z oryginałem, dlatego też tłumacz przekłada to, co otrzymuje od klienta. Problemy mogą pojawić się w szczególności wówczas, gdy w wymowie powinien znaleźć się polski znak. Dlatego najbezpieczniej jest dostarczyć dokument, który potwierdzi zapis nazwiska. Biuro tłumaczeń MIW zwykle prosi swoich klientów, by przesłali skan np. paszportu. Pozwoli to na uniknięcie błędnego zapisu. Oczywiście wszelkie dostarczane dokumenty przetrzymywane są na bezpiecznym serwerze, a niezwłocznie po sporządzeniu tłumaczenia usuwane.